Nie dajmy się…

Nie dajmy się…

W ostatnich dniach na oczach Polaków dokonało się ogromne starcie dobra ze złem. Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, które wskazało niezgodne z Konstytucją RP zabijanie dzieci z chorobami genetycznymi, na ulice wielu polskich miejscowości wyszły tłumy Polaków, aby zamanifestować swoje poparcie dla aborcji eugenicznej1.

Głównymi hasłami protestów były m.in. „Wyp…alać”, „aborcja jest ok”, „prawo do aborcji prawem człowieka”, „piekło kobiet”, „to jest wojna”. Przytoczone hasła są kroplą w morzu tego, co ostatnio dało się usłyszeć z polskich ulic. Niestety ich treść wzięta z rynsztoka przyczynia się do tego, że nie przystoi ich przytaczać w ogólnym dyskursie. Samo zachowanie protestujących dla wielu było szokiem. Naruszenie spokoju i głoszenie aborcyjnych haseł podczas obrzędów liturgicznych jest karygodne i niedopuszczalne. Lewactwo, które wylało się na ulice naszych miejscowości niszczyło kościoły oraz pomniki. Czy tak robią osoby cywilizowane, które potrafią rozmawiać na argumenty?

Niestety, coraz częściej spotkać się można z poziomem myślenia Sienkiewiczowskiego Kalego. Lewacy, jak ten murzyn z książki, stwierdzają swoimi czynami: Kali ukraść krowy – dobrze, Kalemu ukraść krowy – źle. Lewak zawsze ma rację. Lewak może niszczyć świętości narodowe, tradycję. Lewak może naruszać nietykalność cielesną. Ty nie możesz wchodzić z nim w rozmowę, bo to już jest koniec tolerancji. Posądzi cię, nie daj Boże, o mowę nienawiści i koniec z tobą. Jednak jak postępować, kiedy człowiek czuje się zagrożony? Naturalnym odruchem jest samoobrona. Ale jak się bronić nie posiadając prawa do broni. Argumentami? Jak? Kiedy do przeciwnika nie dochodzi fakt, że życie jest prawem naturalnym ponad religiami czy rasami? Jak się bronić wtedy, kiedy wmawiają ci, jak masz żyć, a sami chcą ustawić życie wielu ludzi pod siebie? Jak masz się bronić przed tymi, którzy w poważaniu mają ludzkie życie…? Jak się bronić przed tymi, którzy wzorem dyktatorów chcą selekcjonować, kto ma żyć, a kto ma umrzeć…? Jak się bronić przed tymi, którzy krzywdzą swoje dzieci zabierając je na tego typu protesty i dają im w ręce plakaty, których do rąk by nie wziął nie jeden dorosły…?

W mijającym tygodniu można było odnieść wrażenie, że całe piekło zawzięło się na Polskę. Na naród, który wydał na świat św. Jana Pawła II czy s. Faustynę. Nauczanie świętych starło się z demonicznym pokrzykiwaniem, które żądało krwi, krwi tej niewinnej, bo tego najmniejszego dziecka, które jeszcze się nie narodziło. Współczesnych Herodów zabolało to, że w postępowej Europie jest taki kraj, jak Polska. Dla wielu ukochana matka, jednak dla niektórych zacofana, zaściankowa, dla innych jeszcze dyktatorska, w której odbiera się prawo do wyboru. Chcąc nie chcąc, prawo to kończy się wraz z poczęciem dziecka, które, już będąc w łonie matki, staje się oddzielną jednostką. Wielu tego nie chce zrozumieć, bo to jest niewygodne. Zrozumienie tego faktu wiązało by się z wzięciem odpowiedzialności za swoje dziecko, zarówno ze strony matki, jak i ojca. Ale jak wziąć tę odpowiedzialność, skoro zewsząd słyszy się hasła typu „róbta co chceta”?

Patrząc na wojnę cywilizacyjną, której jesteśmy świadkami, chciałem się odnieść również do dzisiejszej nocy z 31 października na 1 listopada, kiedy to wielu będzie się zabawiać w obchodzenie Halloween. Dzieci przebrane za szkaradne potwory chodzą po ulicach wielu miejscowości pukając do drzwi domostw, proszą o cukierki słowami „cukierek albo psikus”. Wielu zabawiających się w tę noc nawet nie ma świadomości, skąd ten zwyczaj się wziął. I dlaczego tak to jest napiętnowane przez Kościół Katolicki. Jak podają źródła historyczne, Halloween wzięło się z celtyckiej Irlandii. W tę noc wierzono, że zanika granica pomiędzy światem żywych a umarłych. Duchy w tę noc zstępują na ziemię przyjmując różne postaci. A ludzie chcąc je odstraszyć ubierali różne straszne stroje. Jednak często ten dzień kończył się wywoływaniem duchów.
Kościół Katolicki niejednokrotnie ostrzegał przed obchodzeniem Halloween, przypominając, że mamy swoich orędowników w niebie. A szatan, któremu to „święto” jest dedykowane korzysta z każdej okazji, aby wkraść się w życie człowieka. Stąd Kościół Katolicki ustanowił 1 listopada jako uroczystość Wszystkich Świętych.

Będąc świadkami ostatnich protestów, które mogłyby przerażać w ogromie swej liczebności pamiętajmy, że Polska wyszła nie z takich opresji. Nie dając się zalać lewackim nowinkom pamiętajmy o bogactwie polskiej tradycji i kultury. Nie bójmy się wziąć odpowiedzialności za własne ja, za człowieka, który jest obok nas, często potrzebującego pomocy. Nikt tego za nas nie zrobi. W przeciwnym razie skomercjalizowane święta przyczynią się do tego, że stracimy własną tożsamość. Nie bójmy się powiedzieć wbrew zalewającym nas przesłankom, że Polak to katolik, to człowiek żyjący w Europie, w świecie, nie bojący się stawiać czoła przeciwnościom losu.

  1.  Eugenika – selektywne rozmnażanie ludzi i zwierząt w celu ulepszania gatunku.

Napisz komentarz

Twój e-mail nie będzie opublikowany.