Z tradycją przez życie

Z tradycją przez życie

Z Magdą Rutkowską twórczynią ludową, artystą, właścicielką firmy „Moc Dekoracji – Magda Rutkowska” rozmawiał Łukasz Russa.

ŁR: Skąd się wzięło zainteresowanie tradycją w Twoim życiu?
MR: Tradycja w moim życiu była obecna od zawsze. Odkąd sięgam pamięcią Babcia (Kazimiera Wnukowska) i Mama (Barbara Rutkowska) wykonywały pisanki batikowe. Dokładnie pamiętam, jak będąc małą dziewczynką chciałam być taka jak One. Uwielbiałam podpatrywać Mamę i Babcię podczas tworzenia pięknych pisanek. Bardzo fascynowało mnie powstawanie wzorów i zmiana koloru wydmuszki pod wpływem różnych barwników. Babcia przy tym opowiadała o dawnych czasach, tradycjach i zwyczajach ludowych. Podkreślała także, że muszę to wszystko dobrze zapamiętać , żeby kiedyś przekazać to innym. Bardzo miło wspominam ten wspólnie spędzany czas przy charakterystycznym zapachu wosku.

ŁR: Czy Podlasie, z którego pochodzisz posiada swój strój, zwyczaje ludowe, które są do dzisiaj kultywowane w związku z Wielkanocą?
MR: Pochodzę z Podlasia, a dokładnie z Lipska nad Biebrzą. Region ten posiada swój tradycyjny strój ludowy, który prezentuję podczas warsztatów. Do tej pory podczas śniadania wielkanocnego wiele rodzin kultywuje tradycję zabawy „wybitki”, która polega na uderzaniu ugotowanym jajkiem o jajko innego uczestnika. Zwycięzcą zostaje ta osoba, której jajko jest najmocniejsze (czyli nie jest zbite). Poza tym, matki chrzestne obdarowują swoich chrześniaków własnoręcznie wykonanymi pisankami, na których znajduje się charakterystyczny dla Podlasia element „słoneczka”, symbolizującego zdrową, okrągłą buźkę dziecka. Kolejnym przykładem kultywowania tradycji jest zwyczaj, zgodnie z którym panie, posiadające stroje ludowe, przychodzą w nich do kościoła na uroczystą rezurekcję.

ŁR: Wiele osób myśli stereotypowo, że osoba, która zajmuje się artyzmem tradycyjnym to babcia, która już swoje przeżyła. Ty ten pogląd łamiesz… Młoda, piękna kobieta z pasją podchodzi do tradycji czyniąc to również sposobem na życie. Jak to się dzieje?
MR: Tak, to prawda… Często podczas warsztatów zdarza się, że osoby, które nie znały mnie wcześniej są zdziwione, ponieważ tak jak wspomniałeś, spodziewały się pani w podeszłym wieku. Sprzyja to także różnym zabawnym historiom. Ja wychodzę z założenia, że w życiu trzeba robić to, co się kocha, a wtedy praca nie będzie pracą tylko przyjemnością. Uwielbiam kontakt z ludźmi, więc prowadzę warsztaty rękodzieła ludowego zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, a doświadczenie zdobyte podczas pracy w przedszkolu i w szkole umożliwia mi dostosowywanie zajęć do poszczególnych grup wiekowych. Poza tym wykonuję pisanki, bombki i inne dekoracje. Każdy z tych produktów jest indywidualny, gdyż wykonuję je ręcznie z najwyższą starannością. Sprawia mi to ogromną radość. Kiedy widzę, że moje warsztaty cieszą się popularnością, a wykonane przeze mnie pisanki czy bombki przyczyniają się do czyjegoś uśmiechu, to wiem, że to, co robię ma sens . A to bardzo motywuje mnie do dalszej pracy.

ŁR: W jakim wieku odkryłaś, że chcesz zajmować się artyzmem tradycyjnym? Czy były chwile zawahania?
MR: Artyzmem tradycyjnym chciałam się zajmować od momentu, kiedy nauczyłam się mówić i chodzić… (śmiech) Niestety Mama i Babcia, z wiadomych powodów, nie były zachwycone, gdy podczas chwili ich nieuwagi, bawiłam się misternie wykonanymi przez nie pisankami… Jako dziecko z niecierpliwością czekałam na moment, aż będę mogła samodzielnie je wykonywać. Musiałam poczekać na to kilka lat, ponieważ nanoszenie na skorupkę gorącego wosku w przypadku dziecka jest niebezpieczne. Bardzo lubiłam to zajęcie, jednak moja ścieżka kariery poszła w innym kierunku, a twórczość ludową traktowałam jako hobby. Po latach postanowiłam zamienić moją pasję w moją pracę. Momentem przełomowym był rok 2018, kiedy Babcia została odznaczona przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz Kultury Polskiej oraz dorobek twórczy. Wtedy postanowiłam, że będę kontynuować Jej dzieło i przeorganizuję swoje dotychczasowe życie. Oczywiście, że były chwile zawahania… Nie tak łatwo jest zrezygnować ze stabilnej pracy na etacie na rzecz czegoś niepewnego… Jednak do odważnych świat należy i uważam, że warto wyjść ze strefy komfortu, aby dążyć do realizacji swoich marzeń.

ŁR: Zajmujesz się malowaniem jajek metodą batikową. Czy możesz powiedzieć coś więcej na temat tej metody?
MR: Technika batikowa polega na wielokrotnym nanoszeniu na skorupkę jajka wosku pszczelego za pomocą szpileczki krawieckiej umieszczonej w patyczku oraz na wielokrotnym barwieniu wydmuszki. Szpileczkę należy zanurzyć w rozgrzanym wosku i jak najszybciej przenieść ją na skorupkę, aby stworzyć element wzoru. Jedno zamoczenie szpileczki umożliwia wykonanie tylko jednej kreski lub kropki. W celu uzyskania jak największej liczby kolorów na pisance, barwienie należy rozpocząć od jak najjaśniejszego koloru i stopniowo przechodzić do kolorów ciemniejszych. Na koniec (aby pozbyć się wosku i otrzymać gładką powierzchnię skorupki) przez chwilę pisankę trzeba trzymać nad rozgrzaną kuchenką elektryczną lub nawet nad świeczką. Pod wpływem ciepła wosk będzie się topił. Usuwa się go okrężnymi ruchami przy użyciu ręcznika papierowego. Zabieg ten dodatkowo nabłyszczy skorupkę. Wykonywanie pisanek techniką batikową jest zajęciem wieloetapowym i pracochłonnym, ale też niezwykle przyjemnym.

ŁR: Czy pisankę można wykonać tylko na jajku kurzym? Z czego uzyskiwano barwniki w dawnych czasach, kiedy nie można było kupić gotowych farb?
MR: Pisankę można wykonać na każdym rodzaju jajka, również na jajku kaczym, gęsim czy też strusim. W zależności od jego wielkości, wydłuża się czas pracy potrzebny do uzyskania zamierzonego efektu. Do barwienia pisanek wykorzystywano wywary z różnego rodzaju roślin. Z łusek cebuli uzyskiwano kolor od jasnożółtego do ciemnobrązowego, z buraka – odcienie koloru bordowego, z młodego żyta – kolor zielony, z kwiatu malwy – kolor fioletowy. Jednak najbardziej tradycyjne dla Podlasia są pisanki barwione w wywarze uzyskanym z kory olchy i dodatku rdzawego żelaza. Takie właśnie pisanki wykonywała moja Babcia, które etnografowie nazwali „perłami Podlasia”.

ŁR: Jak otoczenie podchodzi do tego co robisz?
MR: W obecnych czasach obserwowany jest wzrost zainteresowania tradycją. Zajęcia, podczas których uczestnicy zdobywają wiedzę na temat kultury, zwyczajów oraz własnoręcznie wykonują prace, cieszą się dużą popularnością. Warsztaty, w których uczestniczą całe rodziny, sprzyjają zacieśnianiu czy też nawet odbudowywaniu więzi, co jest niezwykle istotne w tych jakże zabieganych czasach… Ludzie szukają okazji do dobrej zabawy, zapomnienia o troskach i problemach dnia codziennego. Często spotykam się z pozytywnymi reakcjami, bo ludzie mają coraz większą świadomość wagi ocalenia tradycji od zapomnienia.

ŁR: Jak przekonujesz ludzi młodych do zainteresowania wartością jaką jest tradycja? Czy nie spotykasz się z obojętnym odbiorem typu ,,po co mi to’’?
MR: Szanuję prawo każdego człowieka do własnego zdania. Jeżeli ktoś nie jest zainteresowany tradycją to po prostu nie zapisuje się na moje warsztaty. Czasami zdarza się, że osoba, która nie do końca jest przekonana czy tradycja jest ważna, pod wpływem zdobywanych informacji i własnoręcznego wykonania rękodzieła ludowego, zaczyna się interesować tym tematem, pogłębia swoją wiedzę i dostrzega wartość, jaką można czerpać z mądrości przeszłych pokoleń. Opowiadam o zwyczajach i tradycjach, prezentuję strój ludowy z Lipska nad Biebrzą, pokazuję w jaki sposób wykonać rękodzieło, pomagam osobom, którym sprawia to trudność. Jednak to każdy sam decyduje czy spuścizna naszych przodków stanowi dla niego wartość, czy też nie.

ŁR:  Jak byś zachęciła ludzi zwłaszcza młodych do tego aby wracali do korzeni kultywując tradycje nie tylko te związane z Wielkanocą?

MR: Tradycja jest niezwykle cenną wartością, pozostawioną nam przez naszych przodków. Należy ją pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom, aby ocalić od zapomnienia. Korzystając z wiedzy oraz doświadczenia przeszłych pokoleń, możemy poznać świat wartości, kultury i obyczajów tak skrupulatnie chroniony przez naszych przodków. Zapominając o dorobku kulturowym naszego kraju, nie zbudujemy dobrego świata. Zainteresowanie tradycją może stanowić dużo bardziej wartościową alternatywę dla samotnego spędzania czasu w wirtualnym świecie. Wykonując rękodzieło ludowe możemy rozwijać swoją kreatywność, miło spędzać czas z rodziną lub przyjaciółmi, a przy okazji ćwiczyć cierpliwość. Na podstawie osobistych doświadczeń śmiało mogę stwierdzić, iż kontakt z tradycją wpływa na człowieka w bardzo pozytywny sposób. Osoby, które chciałyby się o tym osobiście przekonać, zapraszam na prowadzone przeze mnie warsztaty 

ŁR: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz

Twój e-mail nie będzie opublikowany.