Na rocznicę wiktorii wiedeńskiej

Na rocznicę wiktorii wiedeńskiej

12 września minęła 337. rocznica kapitalnego zwycięstwa pod Wiedniem, gdy król Jan III Sobieski, m.in. dzięki szarży bodaj najbardziej znanej polskiej formacji wojskowej – husarii – rozgromił Osmanów wyzwalając Wiedeń. Wiktoria powstrzymała, do tej pory zwycięski, pochód imperium spod znaku półksiężyca, de facto ratując Europę przed podbiciem przez świat islamu. Król Jan III doprowadził do złamania potęgi Wysokiej Porty, która musiała wycofać się z podboju świata łacińskiego, zachowując dla siebie jedynie południowy wschód Europy. Fama o królu Janie poniosła się w cały chrześcijański świat, on sam rzekł o zwycięstwie venimus, vidimus, Deus vicit – „przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył” podkreślając zarazem dziedzictwo Rzymu (królewskie słowa to parafraza słów Gajusza Juliusza Cezara) i swoją, a także Polski, chrześcijańskość, oczywiście w kontekście antemurale, „przedmurza”. Wiktoria wiedeńska jest także jedną z ważniejszych bitew historii świata. Wpisuje się również w panteon decydujących zwycięstw polskiego oręża, obok tak znanych starć, jak te spod Grunwaldu (1410 r.), Kłuszyna (1610 r.), Warszawy (1920 r.) oraz wielu innych.

Bitwa pod Wiedniem poza byciem faktem historycznym, wydarzeniem dziejowym, jest także w mojej opinii symbolicznym i realnym rozdziałem trwającego dwa i pół tysiąclecia starcia cywilizacji, walki „Europy” z „Azją”. Pod pojęciem „Europy”, „Zachodu” czy „Okcydentu” rozumiem tutaj geopolityczną przestrzeń zdominowaną przez wspólną cywilizację, Christianitas, opierającą się na symbolicznych wzgórzach Akropolu, Kapitolu i Golgoty, czyli opartą na fundamentach spuścizny filozofii greckiej (zwłaszcza w kontekście racjonalnego dążenia do prawdy), prawa rzymskiego (rozumianego jako wyraz słuszności i dobra), religii i ładu moralnego wprowadzanych przez chrześcijaństwo oraz dziedzictwa unikalnych kultur europejskich narodów. Cywilizację tę określa także wyjątkowo celny przymiotnik „łaciński”. Jej fundamentalne elementy to personalizm, dualizm prawa (podział na prawo prywatne i publiczne, podział na prawo świeckie i religijne), wyższość etyki nad prawem, ograniczenie władzy państwowej, oparcie państwa na narodzie, monogamiczny i samorządny charakter rodziny, niesakralność, przewaga ducha nad materią. Cywilizacja łacińska nie jest oczywiście osamotniona na świecie (ani nawet w Europie…). Przeciw niej stają siły „Azji”. Dzieje Starego Świata to dzieje starcia Okcydentu z Orientem, reprezentowanym przez nurty bizantyńskie, turańskie, żydowskie i arabskie.

W tym kontekście bitwa pod Wiedniem jawi się jako kolejny akt obrony cywilizacji łacińskiej przed obcym żywiołem cywilizacyjnym, w rozumieniu starożytnych „barbarzyńskim”, światem islamu. Rywalizacja między tymi dwoma ośrodkami cywilizacyjnymi trwa od wieków. Patrząc w przeszłość, z mroku dziejów wyłaniają się Poitiers, wyprawy krzyżowe, ciąg starć z Imperium Osmańskim, wojny kolonialne… Nowym obliczem starcia jest oczywiście tak zwana wojna z terrorem, a szerzej wszelka rywalizacja między światem Zachodu a islamistami i dżihadystami.

Są we współczesnej Europie ośrodki postulujące otwarcie granic, chcące asymilacji przedstawicieli obcych cywilizacji, wierzące w możliwe pokojowe współistnienie różnych cywilizacji na tym samym terytorium. Nie jest to jednak możliwe. Wybitny teoretyk cywilizacji Feliks Koneczny stwierdził: „nie można być cywilizowanym na dwa sposoby”. Rozważał on możliwość syntez cywilizacyjnych i doszedł do wniosku, że są one niemożliwe, gdyż w dłuższym okresie cywilizacja bardziej żywotna zwycięża nad tą bardziej bierną. Cywilizacje na styku muszą ze sobą walczyć, zaś w przypadku zaistnienia faktycznej dyfuzji cywilizacji na tym samym obszarze, zwycięży cywilizacja niższa. Koneczny za najwyższą z cywilizacji uważał tę łacińską – ponieważ jako jedyna zapewnia harmonijnie połączone swobody jednostki i siłę zbiorowości. Pozostałe wyróżniane przez niego cywilizacje – arabska, bizantyńska, turańska, żydowska, chińska i bramińska – reprezentują typy niższe, bezetyczne, gromadnościowe lub na różne sposoby despotyczne.

Przez dekady błędnej polityki państw europejskich, Stary Kontynent staje się coraz bardziej tyglem cywilizacji, w którym obok siebie żyją przedstawiciele wszystkich typów cywilizacyjnych. Jest to wielkim zagrożeniem dla cywilizacji łacińskiej. Obserwujemy bowiem jej stopniowy upadek spowodowany na wyłączne życzenie samych Europejczyków. Okcydent zatracił wolę mocy i walki, porzucił wiarę w swoje wartości, wycofał się z ekspansji. Poszły za tym problemy demograficzne, otwarcie granic, utrata impetu gospodarek, spadek atrakcyjności europejskiego modelu życia. Rolę w tym procesie odegrały oczywiście antyłacińskie, a więc antycywilizacyjne ideologie. Zachód stracił hegemoniczną pozycję w świecie, a jego miejsce wkrótce zajmą, co szczególnie upokarzające, jego byłe kolonie i strefy wpływów.

Już o ówczesnej – międzywojennej – Europie Feliks Koneczny pisał: „choruje obecnie na pomieszanie cywilizacyj; oto przyczyna wszystkich a wszystkich <<kryzysów>>. Jakżeż bowiem można zapatrywać się dwojako, trojako (a w Polsce nawet czworako ) na dobro i zło, na piękno i szpetność, na szkodę i pożytek, na stosunek społeczeństwa i państwa, państwa i Kościoła; jakżeż można mieć równocześnie czworaką etykę, czworaką pedagogię?! Tą drogą popaść można tylko w stan acywilizacyjny, co mieści w sobie niezdatność do kultury czynu. Następuje kręcenie się w kółko, połączone ze wzajemnem zżeraniem się”. Czyż nie podobne procesy obserwujemy również obecnie w Europie?

Bitwa pod Wiedniem jest symbolem nie tylko walki, ale przede wszystkim zwycięstwa Okcydentu nad Orientem. Polska dała Zachodowi wspaniały przykład. Aby cywilizacja łacińska mogła przetrwać, potrzebne jest jej głębokie odrodzenie i powrót do łacińskiego rozumienia Quincunx, pięciomianu bytu: Dobra, Prawdy, Zdrowia, Dobrobytu i Piękna. Tylko odrzucenie fałszywych ideologii głoszących odmienne rozumienie pięciomianu i odrzucenie multikulturowego modelu społeczeństwa pozwoli cywilizacji opartej na Akropolu, Kapitolu i Golgocie trwać. Innej drogi nie ma, gdyż, jak Koneczny twierdził: „niema syntez, są tylko trujące mieszanki”.

Napisz komentarz

Twój e-mail nie będzie opublikowany.